publikacja 07.03.2019 00:00
To była operacja na otwartym sercu. Na wierzch wyszły wszystkie moje lęki. Niesamowicie upokarzające. Doświadczenie Ogrójca. Powiedziałam: „Poddaję się” – opowiada Joanna Mazur , dziennikarka z Poznania, zaangażowana w nową ewangelizację, która dwukrotnie zmagała się z depresją.
Magdalena Bartkiewicz
Pierwsze symptomy? Zaczęłam unikać ludzi i spotkań. To było wbrew mojej naturze, bo jako jedynaczka zawsze szukałam towarzystwa, relacji, wychodziłam do innych. Pojawiało się uczucie bezsensu. Życie toczyło się gdzieś obok mnie.
Pierwsza fala depresji była wywołana konkretnym wydarzeniem. Nawróciłam się jako dziewiętnastolatka. Przez chłopaka. Przyprowadził mnie do Kościoła, ale nie do relacji z Jezusem. Gdy nasz związek się rozpadł, przez długi czas udawałam, że wszystko jest OK. Jestem wierząca, nie mogę pozwolić sobie na słabość, nie mam prawa rozpaczać. Dam sobie radę. Tłamsiłam emocje, smutek, łzy, które zaczęły wychodzić na wierzch. Wszystko przez to, że budowałam na religijności, nie na relacji z Jezusem. Sądziłam, że On wymaga ode mnie tego, bym była silna.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.