Nowy numer 3/2021 Archiwum

Ciało jest i jest, i jest 

„Jezusa kazał ubiczować”. Szydercza wyobraźnia dokłada jeszcze koronę cierniową. Ciało spływa krwią. Ból trudny do wyobrażenia. „Przypatrz się, duszo, jak cię Bóg miłuje”. „Żal mi, ach żal mi ciężkich moich złości, dla Twej miłości”. Stare, mądre Gorzkie Żale dają właściwą perspektywę. tomasz.jaklewicz@gosc.pl

Biczowanie kieruje uwagę na ciało. Bóg przyjął ludzką naturę, a więc także ciało ze wszystkimi tego konsekwencjami. Na ogół myślimy o tej Bożej cielesności (w-cielenie!) w kontekście narodzin Jezusa w Betlejem („owinęła w pieluszki”). Trzydzieści parę lat później ciało Syna Bożego i Syna Maryi było rozrywane na strzępy. Bóg zaznał smaku fizycznego bólu. Cielesność, która jest sama w sobie czymś dobrym, może być też powodem grzechu, może być niszczona przez grzech. Chrześcijańska pobożność zawsze widziała związek między biczowaniem Chrystusa a grzechami związanymi z nadużyciem cielesności. Dziś akcentuje się mocno tylko jedną stronę cielesności. Ciało piękne, zmysłowe, pociągające, źródło przyjemności i rozkoszy. Maksymalizacja zmysłowych doznań staje się jednym z bożków hedonistycznej kultury. Nie chodzi wcale o to, że seksualna strona cielesności jest czymś złym. Ale często przesłania ona inne aspekty człowieczeństwa. Człowiek zostaje zredukowany do jędrnych piersi, kształtnych pośladków i sprawności seksualnej. Wspomniałem o dziwnej fascynacji popkultury cielesnością doświadczaną przez ból, obok tego pojawia się chorobliwa koncentracja na erotyzmie. Ciało, która ma być narzędziem wyrażania siebie, komunikowania miłości, staje się celem samym w sobie, przesłania człowieka. W przytulających się ciałach, spragnionych rozkoszy, mieszkają przeraźliwie samotni ludzie. Miłość zredukowana do żądzy nie jest miłością. Jest namiastką, podróbką, złudzeniem, które tylko pogłębia zagubienie i samotność, niszczy człowieka, a jego ciało redukuje do towaru wymiennego w egoistycznym handlu nazywanym „miłością”. Benedykt XVI uczy, że miłość eros (pożądająca, namiętna, zmysłowa) musi być dopełniona przez miłość agape (bezinteresowną, dającą siebie, skoncentrowaną na drugim). „Miejscem” idealnego połączenia eros i agape w jedno jest krzyż. Bóg kocha nas namiętnie, chce nas zdobyć, a jednoczenie daje siebie do końca, aż do ostatniej kropli krwi. Eros Boga jest w pełni agape. Męka Jezusa nie jest tylko lekcją cierpienia. Jest nade wszystko lekcją miłości.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy