Nowy numer 3/2021 Archiwum

Ostatnia deska ratunku

„A lud stał i patrzył”. Jak to jest patrzeć, gdy umiera człowiek? Patrzeć, jak w nim umiera… Bóg? „Tłumy, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi”. W którym miejscu jestem pod krzyżem Jezusa? Co widzę i słyszę? Co rozumiem? Czy wracam inny? Czy biję się w piersi?

Krzyż, do którego jestem przybijany, może być szansą zobaczenia prawdy i zdania się na miłość Boga, która spływa na mnie z krzyża Chrystusa. Mój krzyż może jednak pozostać tylko powodem buntu, drzewem hańby i beznadziei. Pod krzyżem nawraca się setnik, dowódca plutonu egzekucyjnego. Wybaczcie jeszcze jedno skojarzenie z historią „Inki”. Żołnierze wykonujący wyrok strzelali z kilku metrów do dziewczyny i innego AK-owca. „Inka” została tylko lekko draśnięta, zabił ją dopiero oficer strzałem z pistoletu w głowę. Młodzi żołnierze, którzy za butelkę wódki i kilogram kiełbasy zgłosili się na ochotnika do wykonania wyroku, nie wytrzymali czystego spojrzenia sanitariuszki. Sumienie ruszyło. W każdym człowieku drzemie możliwość przemiany. Jezus umarł za wszystkich, aby dać wszystkim nowe życie. Setnik nie pierwszy raz z pewnością dowodził oddziałem katów. A jednak musiał zobaczyć w konającym Jezusie jakiś blask, nieziemski majestat, może na moment skrzyżowały się ich oczy… Rzymski dowódca, poganin, poddał się sile emanującej z bezsilnego. O czym myślał, kiedy wrócił zmęczony do domu i mył swoje ręce splamione niewinną krwią Jezusa? Czy zaczął nowe życie? Poddał się otrzymanej łasce? Od czego zaczął, z czym zerwał, co postanowił?

Stała Matka boleściwa

„A obok krzyża Jezusowego stały…”. Pisze św. Jan o kobietach. Jako pierwszą z nich wymienia Maryję. Stabat Mater Dolorosa (Stała Matka Boleściwa) –powie średniowieczna pieśń. Co działo się w sercu Matki patrzącej na umierającego Syna? Słowo „stała” zdaje się nie oddawać głębi tych przeżyć. Zatrzymajmy się przy nim przez chwilę. Stała, czyli była obecna. Maryja jest tam, gdzie powinna być matka, i tam, gdzie powinna być wierna uczennica. „Stać przy kimś” oznacza być wiernym, wspierać, utożsamiać się z kimś, nie zdezerterować. „Błogosławiona Dziewica szła naprzód w pielgrzymce wiary i utrzymała swe wierne zjednoczenie z Synem aż do krzyża, przy którym nie bez postanowienia Bożego stanęła, najgłębiej ze swym Jednorodzonym współcierpiała i z ofiarą Jego złączyła się matczynym duchem” – czytamy w konstytucji soborowej. Miłość to nie zawsze działanie czy słowa. Najważniejsza jest obecność! Współcierpiąca, cierpliwa, wierna do końca. Zjednoczenie z tym, kogo kochamy. Serce przy sercu. Słowo „stała” wskazuje jeszcze na coś innego. Stała, czyli nie dała się złamać przez cierpienie. Maryja nie rozpacza, nie obwinia, nie pyta, trwa. Jej serce przeszywa miecz, zgodnie z zapowiedzią Symeona. Czy wszystko rozumie? Niekoniecznie. Św. Łukasz zauważa, że Maryja nie zawsze rozumiała swojego Syna (por. Łk 2,50). Wiara oznacza także zgodę na tę ciemność. Nie wszystko musi być dla mnie jasne, nie domagam się od Boga, by się tłumaczył przede mną. Stoję przy Nim nawet wtedy, gdy wydaje się słaby, gdy przegrywa. „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusa? – pyta św. Paweł. – Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?” (Rz 8,35). Maryja stojąca pod krzyżem odpowiada: „Nic nas nie zdoła odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 8,39). Nic! Matka boleściwa uczy nas, jak ważna w miłości jest obecność. Patrząc na krzyż bliskich osób, brakuje nam słów, nie wiemy, co zrobić. Jesteśmy bezradni, ale zawsze możemy być obecni, współodczuwać, współcierpieć – tak jak Ona. Maryja stojąca pod krzyżem uczy nas także męstwa w obliczu cierpienia i niesprawiedliwości. Nie bać się, nie odwracać oczu, nie uciekać od krzyża. Rozumieć, że cierpienie jest częścią życia, że bywa próbą naszej miłości, wierności. Stać jak Ona po stronie przegranych, słabych, odrzuconych. Nawet wtedy, gdy inni już dawno uciekli. Jezus mówi i do mnie: „Oto Matka twoja”. Czy chcę zabrać Ją do siebie jak Jan? Ona jest najlepszą przewodniczką po Golgocie. Kim jestem pod krzyżem Jezusa? Biernym widzem? Żołnierzem wykonującym wyrok? Pewnym siebie uczonym w Piśmie? Łotrem dobrym lub złym? Setnikiem? Marią Magdaleną? Maryją? W której z tych osób odnajdę siebie? „Tłumy, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi”. Chryste ukrzyżowany! Dobry Pasterzu, który w swym krzyżu niesiesz do domu Ojca zagubioną owcę – ludzkość, który szukasz nas ciągle pośród cierni i pustyń naszego życia. Wierzę, że niesiesz i mnie do domu Ojca, że oddajesz życie za mnie, że Twoja krew obmywa mnie z grzechów. Całuję Twoje święte rany. Wierzę, że w Tobie jest moje życie, moja nadzieja, moje zmartwychwstanie.

Zobacz serwis "Gościa" na Wielki Post

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy