Nowy numer 3/2021 Archiwum

Sumienie umiera

WIELKI POST 2007 - KATECHEZA I Przemysław Kucharczak: Coraz mocniej widać wśród Polaków tendencję do relatywizowania grzechu: nie „ukradłem”, tylko „zabrałem”, „minąłem się z prawdą” zamiast: „skłamałem”, itd. Co niedobrego dzieje się z naszymi sumieniami?

Więc w którym momencie rodzice mieli reagować?
– W tym pierwszym.

To znaczy?
– W tym pierwszym momencie, kiedy młodzi jeszcze mogli inaczej to swoje życie poukładać. Trzeba jak najwcześniej przygotować dzieci do podjęcia dobrych decyzji. Choćby przez to, że się o tym będzie w domu mówiło.

Ale na którym etapie rodzic powinien postawić weto? Już na etapie wycieczki we dwoje?
– Strasznie trudno tutaj dawać recepty, bo każda sytuacja jest inna. Patrzę wstecz na jedną z moich przegranych w tym względzie. I mam takie odczucie, że trzeba było w jakiś sposób zareagować wcześniej. Nie czekać biernie na to, co się stało później. Wycieczka we dwoje pary młodych ludzi nie jest grzechem, ale jednak wiąże się z tym jakieś duchowe niebezpieczeństwo. Zresztą ten sam mechanizm obowiązuje przy innych grzechach, przy stosunku do prawdy czy stosunku do własności. Niewinne kłamstewko czy sięgnięcie po coś niczyjego z czasem narasta i robi się potężnym problemem. Jedna mała dziurka w dętce wystarczy, żeby opona przestała służyć.

Więc szatan usypia nasze sumienia przez stępienie naszej wrażliwości w drobnych sprawach?
– Dobrze, że padło w naszej rozmowie imię szatana. Bo jeśli nie zobaczymy, że za rozmywaniem się sumienia stoi osobowa moc zła, to nic na temat sumienia nie zrozumiemy i niczego nie naprawimy.

Fakt, dzisiaj modniejsze jest mówienie o samodoskonaleniu niż o świecie duchów...
– Żeby się bronić, trzeba dostrzec wroga. Kapitalne wyczucie miał autor biblijnej opowieści o drzewie. Tam kusiciel zastosował dokładnie tą samą metodę zaczynania od drobiazgów. Ewa na początku właściwie tylko pogadała sobie z wężem. No niby co w tym złego, prawda? A potem już poleciało... Lawina ruszyła. Niebezpieczeństwo widzę też w tym, że znikają dziś systemy kar. Kiedyś w szkole a to się dostawało po łapach, a to stało w kącie, a to się przepisywało sto razy „nie będę pluł na tablicę”. Teraz system kar utraciła i szkoła, i rodzice. Oni też już nie potrafią ukarać swoich dzieci. No i same dzieci nie pozwalają się ukarać. A płynie to z atmosfery „pozytywnego oddziaływania” na wszystko i na wszystkich. A kiedy nie ma systemu kar, znika to jasne rozgraniczenie, co jest dobre, a co złe.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy