Nowy numer 3/2021 Archiwum

Jest prawda

WIELKI POST 2007 - KATECHEZA II Jakiego koloru, zdaniem Ojca, jest Murzyn?

Czy nie to właśnie prowadzi do relatywizmu moralnego? Każdy inaczej ocenia, bluźnierstwo nazywa się złym gustem, a grzech – wolnym wyborem. W jednej kulturze prawa człowieka są podstawą dla prawa, w innych – czymś zupełnie obcym. Jak tu mówić o jednym kodeksie moralnym?
– Tego się nie da zrobić inaczej jak przez dialog. Jedna i druga strona musi wiedzieć, że nie jest posiadaczem prawdy. Ma swoje mocne przekonania, musi ich bronić, ale zarazem jest otwarta na to, co ta druga strona przynosi. Musi być też założenie, że prawda nas wszystkich przewyższa.

Ale to łatwo przeradza się w taką miłą pogadankę, która nie prowadzi do odkrycia prawdy. Wszyscy są dla siebie mili, wzajemnie sobie przytakują – tolerancja.
– To prawda, ale też lepiej, żeby ludzie siedzieli i gadali niż do siebie strzelali.

Są przecież wyraźne podziały na przykład wobec kary śmierci, nawet wśród chrześcijan. Jakie kryteria tu stosować?
– Bardzo dobry przykład. Pierwsza wersja Katechizmu dopuszczała karę śmierci w szerszym aspekcie. Natomiast druga wersja i nauczanie Papieża nie pozostawiają wątpliwości, że kara śmierci mieści się pośród takich czynów jak eutanazja czy aborcja.

I jak tu nie być relatywistą i wierzyć w uniwersalne zasady, skoro nawet Kościół ewoluuje w tak ważnych poglądach?
– Jesteśmy skazani na dochodzenie do tego, co jest prawdą również w sprawach moralności. Sumienie nie jest czymś gotowym, jakimś nagranym twardym dyskiem, które Bóg wmontował do naszego mózgu i my już wszystko wiemy, i wszystko potrafimy rozstrzygnąć.

Czy kolejne kompromisy, stopniowe zagłuszanie sumienia mogą doprowadzić nawet wierzącego człowieka do okrucieństwa?
– Owszem, ale to jest związane z czymś jeszcze innym: przejmowanie pewnych zwyczajów ze świata polityki. Nic tak nie szkodzi moralności jak przeniesienie mechanizmów demokracji na kwestie etyczne. Dochodzi do tego, że głosujemy nad tym, czy wolno zabijać, czy nie wolno.
Napisał Ojciec, że człowiek ciągle żyje w napięciu między tym, jak powinno być, a tym, jak jest naprawdę.

Czuje Ojciec takie napięcie?
– Oczywiście. Ono wzmaga się wraz z upływem lat, a jednocześnie trochę łagodnieje.

Staje się Ojciec coraz większym relatywistą...
– (śmiech) Staję się człowiekiem łagodniejszym...

Wobec siebie czy wobec innych?
– I wobec siebie, i wobec innych, i wobec Pana Boga. Coraz bardziej widzę, że moje plany w ogóle się nie sprawdziły. Z drugiej strony widzę, że warto było się trzymać tego wozu, do którego się zaprzęgło. Widzę też, że sumienie jest czymś dużo bardziej realnym, niż można było przypuszczać. Sumienie nie pozwala nam, żebyśmy w miejsce Pana Boga cokolwiek innego wstawili. Sumienie sprawia, że prędzej czy później człowiek się rozczarowuje takim sztucznym bogiem, wiarą, Kościołem. Bez sumienia będziemy ciągle dreptać w miejscu i nieustannie pytać się: prawda to, czy nieprawda, kłamstwo to, czy nie kłamstwo...

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy