Nowy numer 3/2021 Archiwum

Oskarżony Jezus C . 

Jedyny sprawiedliwy zostaje wydany, fałszywie oskarżony i skazany. Zajmuje pierwsze miejsce na długiej liście ofiar niesprawiedliwości i nadużyć władzy. Ja też wciąż skazuję Boga na śmierć. W sobie, w innych, w świecie.

Napluć Bogu w twarz

Reakcją Jezusa na fałszywe oskarżenia jest pełne godności milczenie. Odpowiada dopiero wtedy, gdy pada pytanie „Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?”. Mówi: „Tak, Ja Nim jestem”. Nie może milczeć. Chodzi bowiem o świadectwo dotyczące istoty Jego Osoby i Jego misji. Prawda musi zostać wypowiedziana. Wierność prawdzie ma jednak zawsze swoją cenę. Jezus wie, że podpisuje na siebie wyrok śmierci. Św. Ignacy z Loyoli zachęca, aby kontemplując mękę Pańską, „rozważyć, jak Bóstwo się ukrywa” w osobie Jezusa. Sąd nad Jezusem nie jest tylko jednym z tysięcy niesprawiedliwych ludzkich osądów, w których gnoi się uczciwego człowieka. Rzecz rozgrywa się na poziomie znacznie głębszym. Człowiek dokonuje tutaj sądu nad Bogiem. „Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje?” – woła arcykapłan. Nie pozwolimy, aby Bóg przychodził do nas w ten sposób, by nam wywracał kult świątynny, by dokonywał rewolucji sumień, by przebaczał tak łatwo grzesznikom, kwestionował społeczny porządek, negował nasze zwyczaje i naszą pobożność. My wiemy lepiej, jaki jest Bóg. Ten dramat wciąż trwa. W Jezusie sam Bóg wydaje się ludzkiemu osądowi. Mojemu osądowi. Zobaczyć niepojętą pokorę Boga, Jego bezbronność, kruchość. Miłość działa w ten sposób. Jej moc jest ukryta w słabości. Tylko ona może mnie nawrócić, ta miłość. Zobaczyć jak w lustrze siebie. Kim ja jestem, kim siebie czynię, skoro uważam siebie za arcykapłana, który chce być mądrzejszy niż Bóg? Zawstydzić się, że tyle razy skazuję Boga na śmierć, depcząc słabszych, mniej zdolnych, dołączając do grona szyderców. „Wówczas zaczęli pluć Mu w twarz i bić Go pięściami, a inni policzkowali Go i szydzili: »Prorokuj nam, Mesjaszu, kto Cię uderzył«?”. Skrywana dotąd nienawiść daje teraz swój upust. Teraz czują się już silni, mogą kopać leżącego. Rechot i szyderstwo poprawia samopoczucie, razem łatwiej bić słabego. Można napluć samemu Bogu w twarz. Jezus stoi od wieków po stronie wszystkich pokrzywdzonych, wyśmianych, sponiewieranych, prześladowanych. W tym samym momencie na dziedzińcu najbliższy uczeń wyrzeka się Jezusa. Wywiesza białą flagę: „Nie znam Go”. Nie chce znać tak słabego Boga. Jest rozdarty, bo przecież w głębi serca kocha Jezusa, ale w tej chwili Go absolutnie nie rozumie. Nie chce zgodzić się na krzyż. W którym miejscu jestem w tych scenach? Ja – Judasz, ja – arcykapłan, ja – sługus policzkujący Jezusa, ja – Piotr? Panie, niech spojrzenie w Twoją posiniaczoną, oplutą twarz pomoże mi zobaczyć, gdzie jest prawda i gdzie miłość. Pomóż mi zapłakać nad sobą, tak jak Piotr. Niech Twoje znieważone oblicze stanie się zwierciadłem, w którym zobaczę swój obraz bez retuszu i zrozumiem, że na dnie mojego upadku czekasz na mnie ze swoją miłością. Chcę stanąć po Twojej stronie. •

Zobacz serwis "Gościa" na Wielki Post

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy