Nowy numer 3/2021 Archiwum

Bezbronna Prawda

Jezus przed Piłatem. Dziwna rozmowa- -przesłuchanie. Konfrontacja prawdy i bełkotu, wolności i zniewolenia, pokory i pychy, miłości ze słabo maskowanym egoizmem. Zastanawiam się, ile Piłata jest we mnie? I kto tu kogo sądzi?

W gruncie rzeczy nie ma dla człowieka ważniejszej kwestii. Bóg nie jest jednak prawdą teoretyczną, jest najbardziej praktyczną ze wszystkich prawd. Ostatecznie nie chodzi o stosunek do idei, ale do Osoby. Bóg pojawia się w naszym życiu nie tyle jako kwestia filozoficzna (jest czy Go nie ma), On się objawia twarzą w twarz w różnych sytuacjach jako tajemnica, zaproszenie (pytanie brzmi raczej: „czego Bóg ode mnie oczekuje?”). To nie jest wyzwanie dla rozumu, ale dla życia! Tego właśnie doświadczył Piłat. Ucieczka od odpowiedzi jest wyborem przeciwko Bogu i w ostateczności także przeciwko sobie, jest rezygnacją z wielkości człowieczeństwa. Piłat nie był na tyle zepsuty, by nie dostrzec światła, które biło od Jezusa. Dlatego się szarpał, kluczył, manewrował. Czuł podskórnie, że w spotkaniu z tym dziwnym żydowskim rabbim to nie tyle on rozstrzyga o cudzym losie, ale o wiele bardziej decyduje się jego własny los. Chciał ocalić wszystko: posadę, łaskę cesarza, uznanie ludu, poczucie sprawiedliwości i życie niewinnego. Ale tak się nie da. Nie można służyć Bogu i mamonie, dać Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. Dlatego Piłat przegrał. Jego klęska pokazuje dobitnie, że agnostycyzm prędzej czy później kończy się moralną klęską. To nie jest postawa etycznie neutralna, skoro prowadzi do niszczenia innych dla ratowania siebie.

Rozmawiaj ze Mną – prosi Pan

Piłat pyta Jezusa o to, czy jest królem. Jest w tym pytaniu raczej ironia niż ciekawość czy zdumienie. Namiestnik ma władzę, czuje się silny. Bezbronny więzień nie może mieć żadnej realnej władzy. Jeśli uważa się za króla, znaczy to, że jest kolejnym szaleńcem czy marzycielem uważającym się za Bóg wie kogo. Takich nigdy nie brakuje. Posłuchajmy uważniej tego dialogu. Co Jezus odpowiada Piłatowi? „Czy to mówisz od siebie czy inni powiedzieli ci o Mnie?”. Pan dobiera się od razu do serca namiestnika. Usiłuje sprowadzić rozmowę z poziomu urzędowego, rutynowego przesłuchania na poziom ludzkiej rozmowy, spotkania. Piłacie, powiedz coś od siebie, nie traktuj mnie jak kolejnej sprawy do odfajkowania. Kim ty właściwie jesteś? Marionetką czy kimś wolnym? Funkcjonariuszem czy człowiekiem? Zobacz, że rola którą teraz odgrywasz, to nie jesteś naprawdę ty. Odpowiedź Piłata: „Czy ja jestem Żydem? (…) Coś uczynił?”. Namiestnik zdradza pewną nerwowość, podnosi gardę, przechodząc w oficjalny ton. W tym samym duchu, tylko ostrzej, rzuca: „Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować?”. Ile razy słyszeliśmy tekst w tym stylu z ust mających władzę: „ja mogę to panu/pani załatwić, ale też mogę pana/panią załatwić, rozumiemy się”. Jezus nie zraża się, walczy o duszę Piłata: „Królestwo moje nie jest z tego świata”, „Na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu”. Co na to Rzymianin? Przestaje być na chwilę urzędnikiem, narzuca na siebie płaszcz sceptycznego filozofa: „Cóż to jest prawda?”. Nie dajmy się zwieść. Tu nie chodzi o żadną zadumę, to zwykła ściema, ucieczka od głosu sumienia, od prawdy o swoim życiu w banalną „złotą myśl” udającą intelektualną głębię. „Rozmowa z Jezusem może uczynić człowieka autentycznym, wolnym od wszystkich absurdalnych lęków, które w jednej chwili stają się po prostu śmieszne. Jezus umiera, aby także Piłatowi objawić, co jest drogą wyjścia. Jest nią wyzwalająca rozmowa, którą Jezus chce przeprowadzić z każdym z nas. Jedynym rozwiązaniem dla Piłata było stanąć przed Jezusem na poziomie brata i rozmawiać z Nim” (kard. Carlo Martini). Człowiekowi niełatwo jest zrezygnować z rozmowy z pozycji siły. A Bóg robi dokładnie tak. Wyrzeka się swojej władzy, siły, potęgi, mocy. Nie rozmawia z nami z wyżyn swojej Boskości, przeciwnie – przychodzi jako ktoś zależny od nas. Jeśli Jezus w rozmowie z Piłatem zgadza się na tytuł „króla”, to czyni tak dlatego, że jest związany, bezbronny, słaby, ubiczowany i z koroną z cierni. Bóg godzi się na to, że człowiek może zrobić z Nim, co chce, także zranić i odrzucić. Tak, Bóg chce władać naszymi sercami, chce być naszym królem, ale w ten jeden jedyny sposób, przez miłość. Jesteś zaproszony do przyjaźni z tym słabym królem, którego królestwo nie rządzi się regułami tego świata.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy